Zbliżało się Boże Narodzenie.W Hogwarcie wszyscy już nie mogli doczekać się świąt.Kilka dni przez Gwiazdką spadł pierwszy śnieg,więc Huncwoci razem z Susan (po jakimś czasie ją polubili ;D) poszli porzucać się śniegiem.Zaczęła się wielka bitwa na śnieżki.W pewnym momencie obok nich przeszedł Severus.
-O!Smarkerus czego tu szukasz?-powiedział Rogacz i rzucił w niego śnieżką.
Severus spojrzał na niego chłodno i poszedł dalej.
Po jakimś czasie wojna na śnieżki skończyła się i wszyscy poszli do zamku,oprócz Susan która chciała się jeszcze przejść.
*
(W pokoju wspólnym)
Remus,James i Peter siedzieli koło kominka i rozmawiali.
-Ej...w ogóle wie ktoś gdzie jest Syriusz?-zapytał Glizdogon
-Eee...tak serio to nie wiem-powiedział James
-Znowu gdzieś zniknął,zgaduję że znowu poszedł zrobić komuś jakiś głupi żart!-odezwał się Lupin
-Bez mnie?!Poszedł komuś zrobić głupi żart bez mnie?!To boli-powiedział James
Właśnie kiedy o tym rozmawiali do pokoju wspólnego weszła Susan.Miała mokrego buta.
-Hej Susan...czemu masz mokrego buta?To od śniegu?-zapytał Rogacz.
-Hej...i nie...podszedł od mnie jakiś czarny pies...i....osikał mi buta-powiedziała.
James ledwo pohamował śmiech,a Peter patrzył się na jej buta.Jedyny Remus zachował się normalnie.
-No dobra...to ja idę do swojej sypialni zmienić obuwie-powiedziała i poszła.
Kiedy James przestał się śmiać siedzieli w ciszy,w końcu przyszedł Syriusz.
-Syriusz!Co Ci odbiło?!-krzyknął Lunatyk.
-Skąd wiesz,że ja to zrobiłem?-powiedział Łapa pewien o co chodzi.
-A znasz wiele osób w Hogwarcie której zmieniają się w psa?I właściwie po co to zrobiłeś?
-To był jeden z najlepszych żartów jak mogłem zrobić-powiedział Syriusz śmiejąc się i idąc do swojej sypialni.
-Bravo Łapa!-powiedział James uśmiechając się-tylko następnym razem pamiętaj żeby mi powiedzieć,że idziesz się wygłupiać.
Lunatyk popatrzył się na nich i wyszedł.Poszedł do biblioteki.Po paru minutach Rogacz też sobie poszedł.W pokoju wspólnym został tylko Glizdogon.
***Oczami Petera***
Siedziałem sam przy kominku.Zaczęło mi się nudzić i robiłem się głodny.Niestety na kolacje było trzeba jeszcze czekać.W końcu wstałem z miejsca i ruszyłem do sypialni.Akurat kiedy już tam byłem Syriusz wyszedł.Rozejrzałem się i nagle wpadłem na genialny ale też trochę niebezpieczny pomysł.Postanowiłem zabrać słodycze Jamesa.Po cichutku podszedłem do jego łóżka i zabrałem z jego torby kilka czekoladowych żab.
-Nie będzie zły-pomyślałem pożerając pierwszą żabę.Zjadłem wszystkie ale nadal byłem głodny.Przejrzałem jeszcze torbę Syriusza.Znalazłem tak paczkę fasolek wszystkich smaków.Po paru minutach już ich nie było.Papierki zwinąłem i włożyłem do kieszeni.Wyszedłem z pokoju.
*
***Oczami Syriusza***
Wróciłem razem z Rogaczem i Lunatykiem do Pokoju Gryffonów.Przy kominku siedziały tylko 3 dziewczyny.Poszliśmy do naszej sypialni.Byłem troszkę głodny,a przypomniałem sobie,że w torbie miałem jeszcze paczkę fasolek wszystkich smaków.Usiadłem na swoim łóżku i przejrzałem całą torbę.
-Nie ma!-krzyknąłem.
-Czego?-spytał Remus.
-Nie ma moich fasolek wszystkich smaków!Zniknęły!
Po chwili Rogacz zawołał:
-A mi zniknęły czekoladowe żaby!
-Złodziej słodyczy grasuje po Gryffindorze!!-znowu krzyknąłem.
-Może zjedliście je przedtem?Tylko,że nie pamiętacie-powiedział Lupin.
I właśnie w tym momencie wszedł Peter.
-Czemu tak krzyczycie?-zapytał
-Mi zniknęły fasolki wszystkich smaków!A Rogaczowi czekoladowe żaby!-powiedziałem.
Glizdogon głośno przełknął ślinę i już chciał wyjść z pokoju gdy z jego kieszeni wypadły papierki po zabranych słodyczach.
-Co to?-spytał Potter-mówiłeś,że nie masz już słodyczy.
Olśniło mnie.
-To ty zabrałeś nam słodycze!
-J-ja?-powiedział jąkając się.
-Tak Ty,lepiej się przyznaj.
-Ech...d-dobrze,t-tak to j-ja zabrałem w-wam te słodycze,b-byłem bardzo głodny-powiedział.
Myślałem,że wybuchnę ,ale Lupin mnie uspokoił i Rogacza też.
;D Uff...no to napisałam.I jak wyszedł? :3
A tak w ogóle to zastanawiam się czy ktoś to czyta :C o żadnych komentarzy nie ma :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz