Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 4: Mokry but i Afera ze słodyczami.

Zbliżało się Boże Narodzenie.W Hogwarcie wszyscy już nie mogli doczekać się świąt.Kilka dni przez Gwiazdką spadł pierwszy śnieg,więc Huncwoci razem z Susan (po jakimś czasie ją polubili ;D) poszli porzucać się śniegiem.Zaczęła się wielka bitwa na śnieżki.W pewnym momencie obok nich przeszedł Severus.
-O!Smarkerus czego tu szukasz?-powiedział Rogacz i rzucił w niego śnieżką.
Severus spojrzał na niego chłodno i poszedł dalej.
Po jakimś czasie wojna na śnieżki skończyła się i wszyscy poszli do zamku,oprócz Susan która chciała się jeszcze przejść.

*

(W pokoju wspólnym)
Remus,James i Peter siedzieli koło kominka i rozmawiali.
-Ej...w ogóle wie ktoś gdzie jest Syriusz?-zapytał Glizdogon
-Eee...tak serio to nie wiem-powiedział James
-Znowu gdzieś zniknął,zgaduję że znowu poszedł zrobić komuś jakiś głupi żart!-odezwał się Lupin
-Bez mnie?!Poszedł komuś zrobić głupi żart bez mnie?!To boli-powiedział James
 Właśnie kiedy o tym rozmawiali do pokoju wspólnego weszła Susan.Miała mokrego buta.
-Hej Susan...czemu masz mokrego buta?To od śniegu?-zapytał Rogacz.
-Hej...i nie...podszedł od mnie jakiś czarny pies...i....osikał mi buta-powiedziała.
James ledwo pohamował śmiech,a Peter patrzył się na jej buta.Jedyny Remus zachował się normalnie.
-No dobra...to ja idę do swojej sypialni zmienić obuwie-powiedziała i poszła.
 Kiedy James przestał się śmiać siedzieli w ciszy,w końcu przyszedł Syriusz.
-Syriusz!Co Ci odbiło?!-krzyknął Lunatyk.
-Skąd wiesz,że ja to zrobiłem?-powiedział Łapa pewien o co chodzi.
-A znasz wiele osób w Hogwarcie której zmieniają się w psa?I właściwie po co to zrobiłeś?
-To był jeden z najlepszych żartów jak mogłem zrobić-powiedział Syriusz śmiejąc się i idąc do swojej sypialni.
-Bravo Łapa!-powiedział James uśmiechając się-tylko następnym razem pamiętaj żeby mi powiedzieć,że idziesz się wygłupiać.
Lunatyk popatrzył się na nich i wyszedł.Poszedł do biblioteki.Po paru minutach Rogacz też sobie poszedł.W pokoju wspólnym został tylko Glizdogon.

***Oczami Petera***
Siedziałem sam przy kominku.Zaczęło mi się nudzić i robiłem się głodny.Niestety na kolacje było trzeba jeszcze czekać.W końcu wstałem z miejsca i ruszyłem do sypialni.Akurat kiedy już tam byłem Syriusz wyszedł.Rozejrzałem się i nagle wpadłem na genialny ale też trochę niebezpieczny pomysł.Postanowiłem zabrać słodycze Jamesa.Po cichutku podszedłem do jego łóżka i zabrałem z jego torby kilka czekoladowych żab.
-Nie będzie zły-pomyślałem pożerając pierwszą żabę.Zjadłem wszystkie ale nadal byłem głodny.Przejrzałem jeszcze torbę Syriusza.Znalazłem tak paczkę fasolek wszystkich smaków.Po paru minutach już ich nie było.Papierki zwinąłem i włożyłem do kieszeni.Wyszedłem z pokoju.

*

***Oczami Syriusza***
Wróciłem razem z Rogaczem i Lunatykiem do Pokoju Gryffonów.Przy kominku siedziały tylko 3 dziewczyny.Poszliśmy do naszej sypialni.Byłem troszkę głodny,a przypomniałem sobie,że w torbie miałem jeszcze paczkę fasolek wszystkich smaków.Usiadłem na swoim łóżku i przejrzałem całą torbę.
-Nie ma!-krzyknąłem.
-Czego?-spytał Remus.
-Nie ma moich fasolek wszystkich smaków!Zniknęły!
Po chwili Rogacz zawołał:
-A mi zniknęły czekoladowe żaby!
-Złodziej słodyczy grasuje po Gryffindorze!!-znowu krzyknąłem.
 -Może zjedliście je przedtem?Tylko,że nie pamiętacie-powiedział Lupin.
I właśnie w tym momencie wszedł Peter.
-Czemu tak krzyczycie?-zapytał
-Mi zniknęły fasolki wszystkich smaków!A Rogaczowi czekoladowe żaby!-powiedziałem.
Glizdogon głośno przełknął ślinę i już chciał wyjść z pokoju gdy z jego kieszeni wypadły papierki po zabranych słodyczach.
-Co to?-spytał Potter-mówiłeś,że nie masz już słodyczy.
Olśniło mnie.
-To ty zabrałeś nam słodycze!
-J-ja?-powiedział jąkając się.
-Tak Ty,lepiej się przyznaj.
-Ech...d-dobrze,t-tak to j-ja zabrałem w-wam te słodycze,b-byłem bardzo głodny-powiedział.
Myślałem,że wybuchnę ,ale Lupin mnie uspokoił i Rogacza też.


;D Uff...no to napisałam.I jak wyszedł? :3
A tak w ogóle to zastanawiam się czy ktoś to czyta :C  o żadnych komentarzy nie ma :(

niedziela, 18 maja 2014

W Liczniku odwiedzin widzę że ktoś wchodził na bloga *O* ale szkoda że komentarzy nie ma :/ no ale cóż dopiero zaczynam @.@ może potem będą ;p

Rozdział 3

 Huncwoci właśnie szli na swoją pierwszą lekcje Wróżbiarstwa.W końcu udało im się dotrzeć do sali.Weszli razem z innymi Gryffonami.Rozejrzeli się i usiedli na jakiś wolnych miejscach obok siebie.
-Witam was wszystkich na lekcji wróżbiarstwa....-zaczęła pani profesor,ale James i Syriusz nie za bardzo ją słuchali.Kiedy skończyła mówić pokazała im jak wróżyć w fusów.Kiedy koniec lekcji się już zbliżał...
-Ty!-krzyknęła Pani Profesor i wskazała na Rogacza.
-Eee...tak pani profesor?
-Znam twoją przyszłość!
Wszyscy Gryffoni raz spoglądali na Pottera,a raz na panią profesor.
-Będziesz miał syna...tak...syna Harrego....będzie chłopcem który przeżył....To będzie Twój syn i syn Panny Lily Evans...taak...Ale niestety Ty i Lily zginiecie...zabije was Czarny Pan...Tom Riddle...widzę jeszcze...w tej historii...Pana...Panie Black...oraz Pana Lupina....i Pana Pettigrew...hmm....dobrze....
Nastąpiła chwila ciszy.Lecz po chwili Pani Profesor znów się odezwała:
-Tak...to by było na tyle...koniec lekcji... do widzenia.
Wszyscy spakowali swoje rzeczy i wyszli z sali,cały czas rozmawiając o tym co tam zaszło.
-Ta baba...ta nauczycielka chyba żartuje!James i Lily?Jasne....-powiedział Syriusz jak wyszli z sali.
-Coś musiało jej się w głowię pomieszać-powiedział trochę nie pewnie Peter.
-To co mówiła było całkiem bez sensu!
-Racja-odezwał się w końcu Lupin-Uważam,że ta nauczycielka coś sobie wymyśliła.
 Po lekcjach poszli na przed zamek.Usiedli pod jednym z drzewa.Nagle podeszła do nich ta sama dziewczyna którą widzieli na rozpoczęciu roku.Biegła.Przebiegała akurat wtedy kiedy Lunatyk stał.Wpadła na niego i ona i on się przewrócili....
-Ojej!Przepraszam naprawdę nie chciałam na ciebie wpaść.Nie zauważyłam,że tu stoisz...naprawdę przepraszam.
-Ech nic się nie stało-pomógł jej wstać.
-Jeszcze raz przepraszam-powiedziała i sobie poszła.
Lupin patrzył jak odchodzi,aż wreszcie odezwał się Syriusz:
-Uuuu,co Lunatyczku podoba Ci się ta pierwszoroczna?-zaśmiał się.
-Nie-powiedział i wziął swoje książki.Poszedł w stronę Hogwartu.

***Oczami Lupina***
Poszedłem prosto do Hogwartu.Trochę powłóczyłem się korytarzami bez celu,aż wreszcie poszedłem do biblioteki.Szukałem jakiejś ciekawej książki o Hipogryfach.Przechodziłem obok regału,gdy znowu na nią wpadłem.
-Oj!Przepraszam...a to Ty!Widzisz można powiedzieć,że jesteśmy sobie kwita-uśmiechnął się-Jestem Remus Lupin,a Ty?
-Jestem Susan...Susan Collins.
-Widzę,że interesujesz się magicznymi stoworzeniami?
-Tak,ogólnie bardzo lubię cię uczyć.
Zaczęliśmy rozmawiać i nawet nie zauważiliśmy kiedy była już pora na kolacje.Poszliśmy razem do Wilelkiej Sali cały czas rozmawiając.

***********************

Syriusz szturchnął Jamesa.
-Widzisz?-zapytał.
-Co?
-Patrz tam-powiedział i  pokazał w stronę Lunatyk i Susan którzy wchodzili do wielkiej sali.
-O!Myślisz,że coś pomiędzy nimi zaiskrzy?
-Może...ale wiem jedno...ja mu spokoju nie dam teraz.
Do Stołu poszedł Remus i Susan więc Łapa i Rogacz przestali rozmawiać.
-Hej chłopaki,to jest Susan Collins.
-Hej

 Po kolacji wszyscy poszli do swoich sypialni.

@.@ Chyba słabo mi wyszedł ten rozdział :// no ale poczekam na wasze opinie.Następny chyba będzie lepszy...bo dostałam jakimś magicznym sposobem weny kiedy myłam ręce XD.

piątek, 16 maja 2014

Rodział 2: Praca Domowa

Lupin wstał jako pierwszy.Rozejrzał się i zauważył,że jego przyjaciele jeszcze śpią.Wstał i podszedł do Rogacza.
-Wstawaj leniu!Za chwilę mamy lekcje.-krzyknął
-Jeszcze 5 minut-powiedział zaspany James.
Zrezygnowany Lunatyk podszedł do łóżka Petera i krzyknął:
-Wstawaj!
Nic
-Dalej zaraz lekcije!
Nadal nic.Po chwili zastanowienia....
-Mam czekoladowe żaby!
Glizdogon  szybko się obudził i usiadł na łóżku.
-To gdzie są te czekoladowe żaby?-zapytał już prawię całkiem obudzony.
-Nie ma.Musiałem Cię jakoś obudzić,ale zaraz będzie śniadanie.
W końcu Rogacz i Łapa też wstali.Wszyscy zeszli na śniadanie do Wielkiej Sali.Usiedzli na swoich miejscach przy stole Gryffonów.
-Co mam za lekcje po śniadaniu?-zapytał Syriusz z buzią pełną owsianki.
-Zaklęcia-usłyszał w odpowiedzi od Lupina.
Po zjedzeniu śniadanka (oczywiście musieli czekać jeszcze kilka minut po zjedzeniu swojego jedzenia bo Peter jadł wielką porcje jajecznicy) poszli na lekcje.Było już kilka minut po przerwie,więc szybko biegli do sali.
Weszli na lekcje i co było oczywiste Gryffindor dostał -3 punkty.
 Po lekcjach poszli do pokoju wspólnego.Nagle z sypialni do pokoju przyszedł Remus.
-Kto to zrobił?!-krzyknął
-Ale co?O co Ci chodzi Lunatyk?I co Ty taki zdenerwowany?-zapytał zdziwiony James.
-Ktoś pobrudził moją pracę domową!
-To nie koniec świata...-powiedział Syriusz.
Nie oddam takiej pracy Profesorowi!
-Dobra...a czym Ci to zadanie domowe ktoś pobrudził?
Lupin spojrzał na swoją pracę.
-Czekoladą...-powiedział-i po chwili dodał Peter....
W pokoju przez chwilę panowała cisza,aż nagle do pokoju właśnie wszedł Glizdogon.
-O o wilku mowa!
-O c-co cho-odzi?-zapytał trochę przestraszony Peter.
-To Ty pobrudziłeś moją pracę domową!
-J-ja?Jak to ja?-powiedział trochę się jąkając.
-Tak Ty!Tylko Ty tak dużo jesz!-znowu krzyknął i podstawił mu swoją pracę prawię pod nos.
Do pokoju Wspólnego weszło kilka osób pytając co to za harmider,więc Lupin się uspokoił i poszedł do swojej sypialni,nadal jeszcze trochę zły.
-Pierwszy raz widziałem go tak złego-powiedział cicho Łapa do Rogacza, kiedy wszyscy już poszli z pokoju wspólnego.
-Ja też-zaczął a potem dodał-trzeba zapamiętać na przyszłość: Nigdy nie dotykać pracy domowej Lupina.
I obydwoje się zaśmiali po czym poszli spać.

Mam nadzieje że się podoba ;) wiem że słaby ale to pierwszy mój taki blog @.@
Czekam na komentarze :3 :D


środa, 14 maja 2014

Pociąg

 James Potter siedział już w pociągu czekając na odjazd do Hogwartu.Jechał właśnie na 3 rok nauki do tej Szkoły Magi i Czarodziejstwa.Siedział na swoim miejscu w przedziale,aż nagle drzwi się otworzyły.
-Rogacz!Hej!Super Cię znowu widzieć po wakacjach!-krzyknął na powitanie chłopak w ciemnych włosach
-Łapa!Ja też się cieszę że Cię widzę.
Syriusz (Łapa) usiadł obok przyjaciela,gdy nagle do przedziału wszedł jeszcze jeden chłopiec.
-Lunatyk!-wrzasnęli jednocześnie Łapa i Rogacz.
-O hej chłopaki,super was znowu widzieć-powiedział i usiadł na swoim miejscu.
Kiedy pociąg miał już odjeżdżać do przedziału wbiegł gruby i zsapany chłopiec,Peter.
-No Glizdogon jesteś!Już myślałem,żę nie przyjdziesz-powiedział Lupin.
-Miałabym nie przyjść?No chyba żartujesz Lunatyk!-powiedział szybko i usiadł obok nich.
Całą drogę rozmawiali jedząc fasolki wszystkich smaków i pijąc sok dyniowy.

 Kiedy w końcu dotarli do Hogwartu,poszli do wielkiej sali na ucztę.Sklepienie jak zawsze było zaczarowane.Oglądali jak Tiara Przydziału przydziela pierwszorocznych do różnych domów i sami trochę po wspominali jak oni byli przydzielani.
-Gryffindor!-kiedy tylko Tiara to krzyknęła chłopcy spojrzeli,żeby zobaczyć kto trafił do domu w którym są też oni.Była to dosyć wysoka dziewczna z blond włosami.Nie pewnie podeszła do stołu Gryffonów cały czas się uśmiechając lekko i usiadła na wolnym miejscu,czyli po jednej ze stron Lunatyka.
Do Gryffindoru zostało przydzielone jeszcze parę osób,przy czym oczywiście było pełno krzyków i oklasków Gryffonów.Czasem było też słychać oklaski z stołów innych domów,ale ani raz z Slytherinu.Nawet jeśli tam się ktoś dostał wszyscy Ślizgoni siedzieli sztywno,niektórzy z wrednymi albo głupkowatymi uśmieszkami na twarzy.

 Po uszcie wszyscy poszli do swoich dormitoriów.Chłopcy tak jak reszta Gryffonów szli za perfektem z Gryffindoru - Alexandrem Smithem.
-Hasło-rzekła dama z obrazu.
-Czekoladowe dropsy-powiedział perfekt,a obraz się odsunął i wszyscy Gryffoni weszli do pokoju wspólnego.Łapa,Rogacz,Lunatyk i Glizdogon byli tak zmęczeni,że od razu poszli spać.


-----


Mam nadzieje,że wam się podoba ;pp to mój pierwszy taki blog
Hej :3
To będzie taki blog,opowiadanie o Huncwotach ;3 (Fani HP zrozumieją XD)

~