Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 3

 Huncwoci właśnie szli na swoją pierwszą lekcje Wróżbiarstwa.W końcu udało im się dotrzeć do sali.Weszli razem z innymi Gryffonami.Rozejrzeli się i usiedli na jakiś wolnych miejscach obok siebie.
-Witam was wszystkich na lekcji wróżbiarstwa....-zaczęła pani profesor,ale James i Syriusz nie za bardzo ją słuchali.Kiedy skończyła mówić pokazała im jak wróżyć w fusów.Kiedy koniec lekcji się już zbliżał...
-Ty!-krzyknęła Pani Profesor i wskazała na Rogacza.
-Eee...tak pani profesor?
-Znam twoją przyszłość!
Wszyscy Gryffoni raz spoglądali na Pottera,a raz na panią profesor.
-Będziesz miał syna...tak...syna Harrego....będzie chłopcem który przeżył....To będzie Twój syn i syn Panny Lily Evans...taak...Ale niestety Ty i Lily zginiecie...zabije was Czarny Pan...Tom Riddle...widzę jeszcze...w tej historii...Pana...Panie Black...oraz Pana Lupina....i Pana Pettigrew...hmm....dobrze....
Nastąpiła chwila ciszy.Lecz po chwili Pani Profesor znów się odezwała:
-Tak...to by było na tyle...koniec lekcji... do widzenia.
Wszyscy spakowali swoje rzeczy i wyszli z sali,cały czas rozmawiając o tym co tam zaszło.
-Ta baba...ta nauczycielka chyba żartuje!James i Lily?Jasne....-powiedział Syriusz jak wyszli z sali.
-Coś musiało jej się w głowię pomieszać-powiedział trochę nie pewnie Peter.
-To co mówiła było całkiem bez sensu!
-Racja-odezwał się w końcu Lupin-Uważam,że ta nauczycielka coś sobie wymyśliła.
 Po lekcjach poszli na przed zamek.Usiedli pod jednym z drzewa.Nagle podeszła do nich ta sama dziewczyna którą widzieli na rozpoczęciu roku.Biegła.Przebiegała akurat wtedy kiedy Lunatyk stał.Wpadła na niego i ona i on się przewrócili....
-Ojej!Przepraszam naprawdę nie chciałam na ciebie wpaść.Nie zauważyłam,że tu stoisz...naprawdę przepraszam.
-Ech nic się nie stało-pomógł jej wstać.
-Jeszcze raz przepraszam-powiedziała i sobie poszła.
Lupin patrzył jak odchodzi,aż wreszcie odezwał się Syriusz:
-Uuuu,co Lunatyczku podoba Ci się ta pierwszoroczna?-zaśmiał się.
-Nie-powiedział i wziął swoje książki.Poszedł w stronę Hogwartu.

***Oczami Lupina***
Poszedłem prosto do Hogwartu.Trochę powłóczyłem się korytarzami bez celu,aż wreszcie poszedłem do biblioteki.Szukałem jakiejś ciekawej książki o Hipogryfach.Przechodziłem obok regału,gdy znowu na nią wpadłem.
-Oj!Przepraszam...a to Ty!Widzisz można powiedzieć,że jesteśmy sobie kwita-uśmiechnął się-Jestem Remus Lupin,a Ty?
-Jestem Susan...Susan Collins.
-Widzę,że interesujesz się magicznymi stoworzeniami?
-Tak,ogólnie bardzo lubię cię uczyć.
Zaczęliśmy rozmawiać i nawet nie zauważiliśmy kiedy była już pora na kolacje.Poszliśmy razem do Wilelkiej Sali cały czas rozmawiając.

***********************

Syriusz szturchnął Jamesa.
-Widzisz?-zapytał.
-Co?
-Patrz tam-powiedział i  pokazał w stronę Lunatyk i Susan którzy wchodzili do wielkiej sali.
-O!Myślisz,że coś pomiędzy nimi zaiskrzy?
-Może...ale wiem jedno...ja mu spokoju nie dam teraz.
Do Stołu poszedł Remus i Susan więc Łapa i Rogacz przestali rozmawiać.
-Hej chłopaki,to jest Susan Collins.
-Hej

 Po kolacji wszyscy poszli do swoich sypialni.

@.@ Chyba słabo mi wyszedł ten rozdział :// no ale poczekam na wasze opinie.Następny chyba będzie lepszy...bo dostałam jakimś magicznym sposobem weny kiedy myłam ręce XD.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz